submenu
content

Wywiad z minister Elżbietą Rafalską: „Daliśmy kobietom wybór”, Gość Niedzielny z 9 września 2016 r.

09-09-2016

Plaże zaśmiecone, wydmy zadeptane, w nadmorskich pubach brakuje piwa, a wszystko, jak twierdzi „Newsweek”, przez program 500 Plus. Co Pani narobiła?

 

Jeszcze susza i wszystkie plagi egipskie będą z powodu 500 Plus. A mówiąc poważnie – jestem szczęśliwa, że być może po raz pierwszy niektóre rodziny mogły wyjechać i „zadeptać” te polskie plaże, niedawno jeszcze dla nich niedostępne. Szczególnie dotyczy to rodzin wielodzietnych. W niektórych mediach oceny polskich rodzin są bardzo krzywdzące, niesprawiedliwe i nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Byłam w tym roku nad polskim morzem i osobiście przekonałam się, że rodziny bardzo kulturalnie odpoczywały.

 

Dlaczego program 500 Plus jest tak bardzo atakowany przez środowiska liberalno-lewicowe?

 

Wiadomo, że łatwiej wpływać na społeczeństwo zdezintegrowane, a nie silne rodziną. Być może jest to świadome działanie. Jednak przede wszystkim są to ataki z przyczyn politycznych, chodzi o walkę opozycji z rządem Prawa i Sprawiedliwości, nawet kosztem dobra rodziny.

 

Niektórzy diagnozują, że 500 Plus jest szansą na wyrównanie różnic cywilizacyjnych. Być może atak na niego wynika z poczucia zagrożenia dotychczasowych elit?

 

To jest trafna ocena. Mam nadzieję, że nasz program zrealizuje trzy podstawowe cele, którymi są: zwiększenie dzietności, walka z ubóstwem i inwestycja w kapitał ludzki. Dzięki programowi nastąpi wzmocnienie materialne rodziny, przywrócenie jej godności, stworzone zostaną warunki do wolności wyboru. Te procesy dokonują się przede wszystkim w Polsce powiatowej, w małych miasteczkach, na wsi, a więc w społecznościach, które do tej pory nie były beneficjentami okresu transformacji i wzrostu gospodarczego. W mniejszym stopniu dotyczy to dużych miast, gdzie dobrze się zarabia, jest więcej ofert pracy czy łatwiejszy dostęp do usług edukacyjnych.

 

Z badań przeprowadzonych przez ARC Rynek dla „Rzeczpospolitej” wynika, że środki z programu 500 Plus przeznaczane są przede wszystkim na bieżące potrzeby i wakacje. Zdecydowanie rzadziej na zakup komputera, co jest niewątpliwie inwestycją w przyszłość.

 

To zrozumiałe, że w pierwszej kolejności za dodatkową gotówkę rodziny kupiły rzeczy podstawowe, na które do tej pory nie mogły sobie pozwolić. Przewidywaliśmy, że wzrost wydatków gospodarstw domowych najpierw będzie dotyczył takich branż jak żywieniowa, odzieżowa czy turystyczna. Te badania to potwierdzają. W następnej kolejności rodziny sfinansowały wyjazdy wakacyjne, bo akurat pierwsze wypłaty przypadły na ten okres. Tylko to był wydatek jednorazowy. Obserwujemy też zwiększenie zakupów w branży RTV/ AGD czy meblarskiej, co pokazuje, że rodziny inwestują w rzeczy trwałe. Bardzo mnie cieszy fakt, że na trzecim czy czwartym miejscu są wydatki na edukację i zdrowie dzieci, bo przecież w Polsce trzeba płacić za stomatologa czy, jak nam się spieszy, prywatną wizytę u specjalisty.

 

Tylko rozwiązaniem tego problemu jest naprawa systemu opieki zdrowotnej przez rząd, a nie wydawanie środków z 500 Plus.

 

Na pewno tak, tyle że nie zmieni się tego z dnia na dzień. Mówię o sytuacjach wymagających pilnej interwencji. Chciałabym podkreślić, że wiarygodne informacje o wydatkach z 500 Plus poznamy za kilka miesięcy.

 

A czy pojawiły się zjawiska negatywne w związku z tym programem? Niektórzy twierdzą, że po jego wprowadzeniu nastąpił wzrost sprzedaży alkoholu.

 

Zawsze pojawia się larum, że gdy rodziny dostaną jakieś środki od państwa, dodatkowe świadczenia, zapomogi, to zaraz je przepiją. To oczywiście nie jest prawda. Nie udajemy, że nie ma rodzin z różnymi problemami, jednak ich skala jest naprawdę nieduża. Na przykład w programie 500 Plus jedynie 0,02 proc. rodzin, czyli ok. 439, otrzymuje pomoc rzeczową, a nie gotówkę, bo istnieje niebezpieczeństwo złego spożytkowania pieniędzy.

 

Czy są prognozy, w jaki sposób 500 Plus wpłynie na zwiększenie dzietności?

 

Prognoza GUS mówiła, że dzięki naszemu programowi w ciągu 11 lat urodzi się o 278 tys. więcej dzieci. Z naszych obliczeń wynika, że dzięki wzrostowi dzietności będącej rezultatem 500 Plus do roku 2050 spadek ludności zmaleje o 1,7 mln. Czyli gdyby nie było 500 Plus, za 34 lata o tyle byłoby nas mniej.

 

Rząd szacował, że z programu skorzysta 3,7 mln dzieci, co oznacza, że trzeba będzie wydać ponad 18 mld zł. Jak to wygląda w praktyce?

 

Po trzech miesiącach okazało się, że jest trochę więcej uprawnionych. Chodzi o to, że większa jest liczba pierwszych dzieci w rodzinach spełniających kryterium dochodowe 800 zł, czy w przypadku niepełnosprawności 1200 zł. Szacowaliśmy, że to będzie 30 proc., a jest 32, co pokazuje, że skala ubóstwa jest nieco wyższa, niż zakładaliśmy.

 

To oznacza, że będą w tym roku większe wydatki na ten program. Są na to pieniądze?

 

Zapewniam, że żadna osoba, która została zakwalifikowana do programu, nie musi się martwić. Środki są zabezpieczone i otrzyma należne pieniądze.

 

W przyszłym roku ma to być 23 mld zł. Nie zabraknie pieniędzy?

 

Premier Beata Szydło i minister finansów Paweł Szałamacha na konferencji prasowej po przyjęciu przez rząd ustawy budżetowej dali gwarancje, że środki na ten program są zabezpieczone. To jest prawnie zdeterminowany, obowiązkowy wydatek.

 

A inne ministerstwa nie burzą się, że nie ma pieniędzy na ich przedsięwzięcia?

 

Program 500 Plus jest priorytetem całego rządu, a nie jednego ministerstwa. Podczas zebrania Rady Ministrów nie spotkałam się z uwagami, że z powodu tego programu budżety innych resortów są niższe. W hierarchii wydatków rządu 500 Plus jest na czele.

 

Skrajne feministki twierdzą, że 500 Plus jest realizacją patriarchalnej koncepcji społecznej, w której kobieta ma rodzić dzieci i wychowywać je w domu, chodzi więc o zdławienie emancypacji kobiet. Jest Pani narzędziem w realizacji patriarchalnego spisku mężczyzn?

 

(Śmiech) Na razie to kobiety rodzą dzieci i nawet najbardziej skrajne feministki tego nie zmienią. Jestem za tradycyjnym modelem rodziny. W Polsce kobiety często podejmują pracę z konieczności, bo z jednej pensji rodzina nie jest w stanie się utrzymać. Takie matki dzięki naszemu programowi, jeśli nie chcą, nie muszą pracować i mogą zająć się wychowywaniem dzieci. Z drugiej strony 500 Plus daje kobiecie możliwość realizacji zawodowej, bo gdy chce pracować, może z tych środków opłacić opiekunkę czy żłobek. Dzięki temu programowi kobieta ma wybór, ona decyduje, co jest dla jej dzieci i rodziny najlepsze. Znam matki, które mają kilkoro dzieci i dzięki 500 Plus mogły pójść do pracy. Opinie skrajnych feministek na ten temat to ideologia, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

 

Profesor Magdalena Środa twierdzi, że w 500 Plus chodzi o wzmocnienie tradycyjnej rodziny (wobec innych związków), a więc jest to element wojny kulturowej. Czy 500 Plus wpisuje się w wojnę kulturową między tradycją a ideologią gender, która promuje te „inne związki”?

 

Nie ma trwalszego fundamentu od tradycyjnej rodziny składającej się z matki, ojca i dzieci. Silna rodzina potrafi sobie poradzić z różnymi problemami, korzystając ze wsparcia państwa. Jest skałą, na której można wszystko zbudować. W niej są utrwalane wartości, dziecko jest wychowywane, kształtowane są jego postawy na całe życie. Nasz rząd silnie wspiera rodziny. Co do założeń wynikających z ideologii gender, to jestem wobec nich bardzo krytyczna.

 

W takim razie dlaczego rząd nie wypowiedział genderowej konwencji antyprzemocowej Rady Europy, która wprowadza kulturową definicję płci i zakłada zbudowanie relacji społecznych opartych właśnie na nietradycyjnych związkach, a normalna rodzina jest w niej traktowana jako źródło przemocy?

 

Tę konwencję ratyfikował poprzedni Sejm przede wszystkim głosami Platformy Obywatelskiej. Prawo i Sprawiedliwość było jej zdecydowanie przeciwne. Znam dobrze tę sprawę, pracowałam nad regulacjami dotyczącymi przemocy. Rząd podejmuje różne problemy społeczne. Pracujemy intensywnie nad kolejnymi sprawami. Mogę zapewnić, że niczego nie będziemy lekceważyć.

 

Wypowiedzenie konwencji jest bardzo proste. Zgodnie z jej 80 artykułem wystarczy, że polski rząd wyśle odpowiednią notę do sekretarza generalnego Rady Europy i po trzech miesiącach nie będzie ona obowiązywać. Środowiska konserwatywne są zaniepokojone brakiem działań rządu w sprawie tego dokumentu.

 

Ta kwestia należy do kompetencji pełnomocnika rządu ds. równego traktowania i społeczeństwa obywatelskiego. Muszę powiedzieć, że od początku byłam przeciwna ratyfikowaniu tej konwencji przez poprzedni rząd. Jednocześnie chcę poinformować, że w moim resorcie powołany został zespół roboczy, który pracuje nad zmianą ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Zapewniam, że w tej dyskusji głos środowisk konserwatywnych jest dla nas ważny.

 

Rozmawiał Bogumił Łoziński

do góry Ostatnia modyfikacja: 18-07-2018
Ideo Realizacja: 
CMS Edito  Powered by: 
Hostlab  Hosted by: